header image
 

Bitwa pod Asmadronem cz.2

Poprzednie części: część 1
Główny wątek: Fantasy Story

Z daleka było już widać łunę rozdzierającą ciemność, rozpościerającą się nad miejscem, w którym rozbito namioty. Na kilometr przed obozem napotkali patrol strzegący bezpieczeństwa pozostałych. Kenoch widząc nadchodzących zbrojnych postanowił ukryć się za niskim wzniesieniem wyrastającym z ziemi niczym garb. Nakazał oddziałowi rozdzielenie się i sprawdzenie czujności patrolujących. Już po chwili wszyscy przyjęli pozycje, bezdźwięcznie niczym pikujący orzeł przemykając się między zaroślami. Niczego nie spodziewający się aczkolwiek jak zawsze czujni żołnierze zatrzymali się w pobliżu wzniesienia aby rozeznać teren.
- Stać! – powiedział grzmiącym głosem Laeb dowodzący patrolem, nakazując podzielić się oddziałowi na cztery części. Dwie grupy miały okrążyć wzniesienie od obu stron, trzecia wspiąć się na nie a czwarta wraz z dowódcą pozostać na straży polnej ścieżki wiodącej do obozu. Już po chwili odnaleziono czających się za wzgórzem żołnierzy Kenocha.
- Nakaż swoim ludziom złożyć broń! – rzekł donośnym głosem lekko zaniepokojony przewagą liczebna przeciwnika dowodzący grupy.
Żołnierze przyjęli bezzwłocznie szyk bojowy słysząc odmowę ze strony tajemniczych gości. Kenoch znając możliwości własnych ludzi nie mógł pozwolić aby doszło do niepotrzebnego rozlewu krwi. Reagując natychmiastowo wydał rozkaz do przyjęcia szyku znanego tylko Madryjczykom. Następnie powiedział:
- Jam jest Kenoch, syn Asbara, syna Ektrona, potomka Eleszbara wstrzymaj swych ludzi!
- Wybacz o Panie – z przerażeniem wykrzyczał dowodzący.
Dało mu to bowiem do zrozumienia, że zostali poddani testowi sprawdzającemu ich zaangażowanie w powierzone im zadanie. Minuty później trzecia grupa odkryła kryjówkę pozostałych żołnierzy.
- Dobra robota bracie, wykazaliście się pełnym profesjonalizmem, a Ty Laebie trzeźwością myślenia, rozwagą i rozsądkiem. Jestem z was dumny. Nie mogłem spodziewać się niczego innego. – powiedział ze wzniosłością Kenoch do dowódcy oddziału, po czym zmobilizował swoich ludzi do dalszego marszu.
Oddalając się spostrzegł znikający za wzgórzem patrol, idący w pełnym szyku, z gracją, dostojeństwem, dumny ze swoich czynów. Wiedział, że przyczynił się do podniesienia morali swoich wojowników. Z uśmiechem na twarzy i umocnionym przekonaniem o potędze swoich żołnierzy wkroczył do wielkiego i wspaniałego obozu.

C.D.N.

~ autor Matt w dniu maj 5, 2008.

Odpowiedzi: 3 to “Bitwa pod Asmadronem cz.2”

  1. No naniesione poprawki i wszystko okey

  2. hmm powiem ci że masz talent a to przedstawienie sie bohatera fajne Jam jest… i to jak podnosił morale wojsku. :)

  3. widze, że moj pomysł ze zrobieniem odcinków się ładnie przyjął :D :D
    nie będę komentować tego, co wyżej. przecież dobrze wiesz, co myślę. ;))

Napisz odpowiedź